BLOG ZONE

Tydzień 2 (Tajemnicza Barmanka)

 

 

 

Początkowo praca za barem wydaje się tak pospolita, dorywcza, mało ważna... dla tzw. studenciaków. Hmmm... moim zdaniem to mylne wyobrażenie. Przynamniej w moim przypadku. Wciąż poznaję coś nowego. Nowe piwa, nowe smaki, aromaty, nowych ludzi, nowe charaktery i zachowania. Barman jest świetnym obserwatorem. Lubię tę pracę.

 

Chociaż i zdarzają się dziwne, niemiłe albo zaskakujące przypadki. Można przywyknąć. Niektórzy myślą, że jesteś tylko po to by można było do Ciebie wręcz ryknąć: piwo! i już się ma nalewać... Oczywiście nie chodzi o to, że klienci mają od razu się nam zwierzać, ale pub chyba jest takim miejscem, gdzie można się wyluzować, przecież po to jest piwo. Na szczęcie są ludzie z którymi można pogadać, pośmiać się, pożartować... Nieraz jestem w pracy przez 8 godzin, ba! nawet 10 i 11 – też odczuwam zmęczenie, ale zawsze staram się uśmiechnąć do klienta. Przecież w pubie nie chodzi tylko o piwo, chodzi też o przyjazną atmosferę, a przynajmniej o pozytywną.

 

Ostatnio miałam klientów, którzy chcieli mnie zatrudnić u siebie w firmie jako specjalistę ds. marketingu. Ubawiłam się. Myśleli, że studiuję dziennikarstwo, bo dobrze reklamuję piwa (może kiedyś Wam opowiem co studiuję?). Po całej sytuacji pomyślałam, jak ważne jest pozytywne nastawienie – zarażasz tym innych. Nie bój się go wchodząc do baru czy pubu! Mówię Wam, jedno miłe zdarzenie a potrafi rozruszać na cały wieczór pracy.

 

Moja cierpliwość czasem jest poddawana próbie, np. gdy do baru podchodzi czwarta osoba z rzędu tego wieczora i zadaje to jakże doniosłe pytanie: "a ta wiśnia w piwie to jak smakuje?". Wtedy oto ciśnie mi się na ustna, że smakuje jak banan. Zabawna sytuacja.

 

Będąc szczerą, są też trudne momenty, gdy przychodzi nam zamykać pub. Niejeden człek wchodzi wówczas do nas i chce zamówić piwo, odpowiadam, że niestety już ta przyjemność go dziś u nas nie spotka, gdyż bar mamy zamknięty. I zaczyna się lament z jego strony, a że to za wcześnie, a że to wyganiamy klientów, a że to, a że tamto. Naprawdę nie chcę się kłócić, więc tłumaczę grzecznie, że kasa zamknięta, że już posprzątane, ostatni klienci dopijają piwo i wychodzą. No i wtedy część osób po prostu się odwraca i wychodzi, a niestety ta druga część (zazwyczaj mężczyzn) zaczyna krzyczeć, ubliżać barmanowi, nawet nie barmanowi, a kobiecie i to jest naprawdę czasem przykre. Też jesteśmy ludźmi, a nie robotami i np. śpieszymy się na ostatni nocny. Wiem, że mówi się: nasz klient nasz pan. Ale mówię Wam... do czasu. Gdy w grę wchodzi kultura, ja nie będę dyskutować Są pewne zasady i wcale nie po to by je łamać.

 

Możecie się ze mną zgodzić albo nie. Każdy ma prawo do swojego zdania. Akurat ja na tej stronie przedstawiam moje; nie tylko zdanie, bo będą też historie, opowiastki, anegdotki miłe czy też niemiłe i zabawne, i wesołe.

 




made by Inventcom | BEERPUBS.PL © Copyright 2012 - 2016