BLOG ZONE

Kto To Zrobił? (Toto)

 Kto to zrobił

 

 

„Kto to zrobił ?!?”
’toto’ - sierpień 2013

 

Stare polskie przysłowie mówi: „nawarzyłeś sobie piwa, to je teraz wypij”. Jego znaczenie jest oczywiście przenośne i bardziej ogólne - dotyczy odpowiedzialności za swoje działania. Pod względem treści nawiązuje jednak wprost do produkcji piwa. Czyli kto uwarzył piwo, jest za nie odpowiedzialny.

 

Taka jest również zasada prawna - prawo nakazuje umieszczenie na opakowaniu nazwy tzw. podmiotu odpowiedzialnego za produkt. Tak się jednak składa, że na opakowaniach piwa ów „podmiot odpowiedzialny” często nie oznacza wprost jego producenta, czyli tego, który „nawarzył to piwo”. A przynajmniej nie precyzuje gdzie to piwo zostało uwarzone. Wielkie i małe firmy z uporem godnym lepszej sprawy ukrywają miejsce warzenia konkretnego piwa w pełnym majestacie prawa. Dla konsumenta może to mieć jednak spore znaczenie. Piwo zrobione według tej samej receptury w browarze „A” i w browarze „B” nie musi smakować tak samo. I często różni się ono znacznie smakiem.

 

Przyglądnijmy się więc przypadkom ukrywania miejsca produkcji i spróbujmy rozszyfrować niektórych producentów.

 

Najbardziej widoczną grupą „ukrywającą” miejsce warzenie piwa są wielkie koncerny piwowarskie. Posiadają one z reguły po kilka browarów i często konkretne piwo warzone jest w każdym z nich. Naturalne w tej sytuacji jest, że piwo nie będzie wożone przez całą Polskę, tylko do sklepów i hurtowni trafi z najbliższego zakładu. W przeciwieństwie do np. Rosji (gdzie na kontretykiecie podaje się, jak oznaczono konkretny browar), w Polsce wielkie firmy nie informują klientów na etykiecie, gdzie uwarzono piwo. Badacze z forum browar.biz rozszyfrowali jednak oznaczenia trzech największych grup na polskim rynku.

 

Największy koncern piwny w Polsce - Kompania Piwowarska (należąca do SAB Miller) - posiada trzy browary. Miejsce warzenia oznaczone jest za pomocą pierwszej cyfry kodu umieszczonego pod datą ważności (najczęściej na kontretykiecie). Kod rozpoczynający się cyfrą 1 oznacza browar w Tychach, 2 - browar w Poznaniu, zaś 3 - browar Dojlidy w Białymstoku. Okazuje się na ich podstawie, że Żubr często nie powstaje na skraju puszczy. Chyba że chodzi o Lasy Pszczyńskie. Na południu Polski zarówno Żubr, jak i Lech Premium zwykle pochodzą z browaru w Tychach.

 

KP

 

Podobnie oznacza swoje produkty Carlsberg Polska - firma również mająca 3 czynne browary. Tutaj wskaźnikowa jest pierwsza cyferka po L w kodzie (nadrukowanym rzecz jasna, a nie kreskowym!). L1 to browar w Szczecinie, L2 - browar Kasztelan w Sierpcu, zaś L3 - browar Okocim w Brzesku. Dawniej firma posiadała również browar we Wrocławiu. Zamknęła go dawno, ale wrocławska marka Piast została utrzymana i jest warzona obecnie w browarze w Szczecinie pod nazwą „Piast Wrocławski”.

 

okocim

 

Nieco bardziej skomplikowane oznaczenia stosuje Grupa Żywiec, należąca do Heinekena. Ma w Polsce 5 browarów: Żywiec, Cieszyn, Leżajsk, Warka i Elbląg. Grupa nie oznacza w kodzie browarów, lecz konkretną linię rozlewniczą. Każda linia, czy to butelkowa, czy puszkowa, oznaczona jest literką, znajdującą się pod koniec nadrukowanego kodu (na trzecim lub piątym miejscu od końca). Jest to druga i ostatnia z dwóch literek w kodzie (na początku jest zwykle L). Rozszyfrowano przypuszczalne znaczenia literek. I tak: litery A, B, D, F i T oznaczają przypuszczalnie rozlew w Żywcu (piwa produkowane w Cieszynie również są tam rozlewane), H, K i S - Leżajsk, L, N i V - Warkę, zaś P, R i Z - Elbląg.

 

Zywiec

 

Nic nie wiadomo o tym, w jaki sposób oznacza (i czy oznacza) swoje piwa grupa Van Pur, kontrolująca 5 browarów: w Rakszawie, Zabrzu, Koszalinie, Łomży i Jędrzejowie. Na wielu ich etykietach brak jakichkolwiek nadruków poza datą, choć na niektórych widnieje napis „wyprodukowane w browarze w...”. Na innych zaś nie. Nie wiadomo również, czy firma ta produkuje tą samą markę w różnych browarach.

 

Jednak nie tylko wielkie firmy nie oznaczają browaru, w którym uwarzono piwo. Wiele niewielkich firm podszywa się pod browary, mimo iż nie warzą piwa. Klasycznym przykładem jest tu firma Jako z Wielkopolski, która od lat sprzedaje pod własnymi markami piwa z innych browarów i nie przyznaje się do tego na etykietach. Początkowo były to produkty różnych browarów, potem browaru Belgia z Kielc, potem browaru w Namysłowie, zaś ostatnio z browaru Cornelius w Piotrkowie Trybunalskim. Swego czasu na stronie internetowej pisali o produkcji piwa w swojej firmie, ale tak naprawdę była to tylko rozlewnia.

 

Drugim klasycznym przykładem jest firma Dionizos z Radomia, niekiedy określająca się jako Browar Zamkowy w Radomiu lub Browar Radomski. Należy on nawet do Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich. Browar oczywiście istnieje i warzy piwo, ale... jest to browar domowy. To, co sprzedawane jest pod tym szyldem (zwykle najdziwniejsze wynalazki z dodatkiem wszelkich aromatów) warzone jest tak naprawdę w kilku innych browarach (Jagiełło, Na Jurze, Gościszewo, Zodiak, ostatnio najczęściej zaś Krajan), nie zawsze z określeniem właściwego miejsca produkcji na etykiecie. Trzeba jednak zaznaczyć, że na ich stronie internetowej napisano wyraźnie, że pod ich marką sprzedawane są piwa uwarzone przez inne browary.

 

O ile Jako i Dionizos to firmy działające od lat, to na fali popularności niszowych piw w Polsce powstało parę inicjatyw, chcących przy tej okazji zaistnieć i zarobić. Firmy te zamawiają piwo w innych browarach i sprawiają wrażenie, że same to piwo robią. A tymczasem Browar Pszczyński i Browar Łebski sprzedają pod własnymi markami wyroby browaru Witnica, Browar Wielicki - piwo z Browaru Południe w Wąsoszy, zaś Browar Wojcieszów - głównie czeskie Skalaki z browaru w Malym Rohozcu.

 

Osobnym zjawiskiem jest Browar Gontyniec. Zaistniał on podobnie jak wyżej wymienione firmy, sprzedając piwa z innych browarów pod własną marką (bez określenia miejsca produkcji). Później zakupił jednak browar w Czarnkowie. Obecnie zaś buduje browar w Kamionce koło Chodzieży i kupił Browar Konstancin.

 

Miejsca warzenia piwa nie podaje na etykietach nawet pierwszy polski browar rzemieślniczy - Artezan. Na etykietach widnieje adres firmy (Komorów), a nie miejsce warzenia (Natolin).

 

Prócz tych przykładów są też oczywiście piwa marketowe („Wyprodukowano dla...”), czy pojawiające się na podobnej zasadzie piwa zrobione dla konkretnej firmy czy nawet imprezy. Wbrew pozorom obecnie na ich etykietach jest często zamieszczony właściwy producent piwa.

 

O ile wszystkie powyższe przykłady są mniej lub bardziej rażące dla konsumenta, szczególnie uświadomionego piwnie, to na koniec warto wspomnieć o wyjątkowo bezczelnym okłamywaniu klienta. Otóż niektóre nieuczciwe browary restauracyjne sprzedawały w swoich lokalach (i zapewne niektóre sprzedają nadal) za duże pieniądze zwykłe piwa przemysłowe, twierdząc, że to produkty robione na miejscu. Dla tych browarów, niezależnie od jakości ich oferty, niestety powiedzenie „nawarzyłeś piwa, to teraz musisz je wypić” wyraźnie nie miało zastosowania.

 

Wznieśmy więc szklanki i kufle w toaście za przyszłość, w której z większą wiedzą i otwartością na rynku będziemy wiedzieć dokładnie jakie i przez kogo warzone piwo pijemy.


 

O autorze: ’toto’ regularnie pisuje na popularnych piwnych blogach i od wielu lat interesuje się piwem i rynkiem piwa w Polsce.

 



made by Inventcom | BEERPUBS.PL © Copyright 2012 - 2016