BLOG ZONE

Tydzień 12 (Tajemnicza Barmanka)

 Secret barmaid

 

 

 

 

Byłam bardzo zaskoczona, gdy niedawno od dwóch klientów usłyszałam, że przychodzą do pubu w którym pracuję dla mnie a nie dla piwa. To była miła niespodzianka, a nawet szok. Pochwalili mnie za to, że zawsze uśmiecham się do klienta i jestem sympatyczna. To naprawdę było miłe. Nie pomyślałabym nawet, że ktoś mnie obserwuje. Jednak opłaca się być pozytywnym człowiekiem.

 

Choć mam generalnie pozytywne nastawienie do świata, dziwi mnie jak słyszę ludzi narzekających na cenę naprawdę dobrego piwa. Czasem muszę tłumaczyć, że po prostu nie fair jest porównywanie mdłej lagerowej masówki z piwami wytwarzanymi przez małego, niezależnego piwowara z najlepszych składników. Jeśli chcemy jakości i wyboru, nie może nam być żal zapłacić trochę więcej, szczególnie że jest to forma wspierania mniejszych browarów.

 

Niektórzy z moich klientów mają podobny problem z importowanymi piwami i zupełnie zapominając o geografii ignorują fakt, że transport z Belgii, Anglii czy nawet USA musi swoje kosztować. Ja zawsze odpowiadam, że w Polsce nie było jeszcze lepszego okresu dla piwopijców i nie kłóćmy się o kilka złotych. Więc jeśli jesteś jedną z tych osób, które wolą tanie piwo kosztem dobrego, chyba to nie miejsce dla ciebie, choć (będąc jak zwykle bardzo pomocna) zawsze mogę Ci wskazać drogę do lokalnego sklepu z piwem… jeśli chcesz.

 

Tej wiosny najbardziej lubię, gdy po skończeniu pracy lub zajęć mam jeszcze dobre kilka jasnych (i czasem słonecznych) godzin przed sobą. Po ciężkim dniu, jak wielu klientów, często wybiorę się na piwko lub dwa – chmielowy, jasnozłoty płyn jest idealny, aby zapomnieć o wszystkich troskach tego świata. W dodatku to naprawdę działa, szczególnie po godzinach nauki, gdy aromaty wszystkich tych esencjonalnych ejli dają się wyraźnie odczuć. I jeszcze teraz można sobie siąść w ogródku, chłonąc słonko przy ulubionym piwku – nie ma lepszego sposobu na regenerację po codziennych obowiązkach. Ja zaliczyłam już cztery razy taki ogródek w ciągu trzech dni, a Wy? 

 

Inny sposób na relaks o tej porze roku to wyjść gdzieś i zacząć się ruszać. Teraz to już najwyższy czas na jakąś wyprawę rowerową. Najlepsza by była zorganizowana wycieczka, ale mam tak mało czasu… ciągle zajęcia na studiach i praca za barem. Ale przynajmniej już niedługo sesja się skończy i w końcu lato! A właśnie, a propos lata, może jeszcze się gdzieś załapię na wakacje? Może jakbym przeznaczyła cały maj na jakąś małą dietę, chyba mogłabym się pokazać gdzieś na plaży!

 

Tylko szkoda, że koszty podróży za granicę są dużo wyższe niż wysyłka piwa! Chyba więc muszę poprzestać na wiosennych porządkach, myciu okien, zmianie garderoby w szafie. Niby mogłabym to zrobić… ale pogoda taka ładna, a ja nigdy nie lubiłam siedzieć w domu…

 

…więc prawdopodobnie znajdziecie mnie w ogródku piwnym albo w jakimś dobrym barze.

 

Oczywiście po kolejnym ciężkim dniu pracy.


 

 



made by Inventcom | BEERPUBS.PL © Copyright 2012 - 2016